Dojechaliśmy rowerami do Pszczyny!

Szczegóły

Trasa rowerowa z Pielgrzymowic do Pszczyny, nie wydaje się być specjalnym wyczynem. Przynajmniej teoretycznie. Wszystko może się jednak skomplikować a wtedy taka wycieczka jest prawdziwą wyprawą, czyli fantastyczną przygodą. Tak było tym razem. Ale pozwólmy, że opowiem to po kolei.

wycieczka rowerowa pszczyna 2022001 

Zbiórka była pod szkołą. Zgłosiło się wielu chętnych, dlatego podzieliliśmy się na dwie grupy. Wyruszyliśmy punktualnie o ósmej rano. Chcieliśmy unikać dróg głównych, dlatego jechaliśmy miejscami okrężnie, celowo nadkładając drogi. Chcieliśmy w Pawłowicach dostać się na trasę rowerową o nazwie „Trakt Książęcy”. To ścieżka, która biegnie dokładnie po wale, będącym granicą między zaborcami Polski. Dla niektórych uczniów ta trasa była bardzo trudna. Wąsko, wystające korzenie, podjazdy i zjazdy, wiszące nisko gałęzie… Ktoś nawet zapytał głośno: „kto wymyślił taką trasę?” (p. Łukasz Skrzyński – przyp. red.). Jednakże dla zdecydowanej większości, te trudne warunki, to było fantastyczne przeżycie! Było widać jak młodzi cykliści wręcz oczekują od trasy, żeby była jeszcze trudniejsza. W wielu miejscach opiekunowie musieli powstrzymywać ich brawurowe zapędy. Grupa, z którą podróżujemy jest bardzo zdyscyplinowana dlatego nie ma z tym żadnego problemu. Na samym końcu tej karkołomnej ścieżki, gdy już zjechaliśmy z wału, dostaliśmy się w strefę lekko podmokłą, gdzie królowało błoto. Spokojnie dało się jechać ale przewagę mieli Ci, którzy dysponowali szerokimi oponami. Czasem miałem wrażenie, że chłopcy prowadzą ukrytą grę, kto znajdzie głębsze błoto. W końcu dojechaliśmy do nawierzchni utwardzonych. Wróciła przewaga tych, którzy mają wąskie opony.

Dotarliśmy nad zaporę w Łące i zrobiliśmy dłuższą przerwę dyskutując o wędkarstwie. Tutaj postanowiliśmy przeprowadzić głosowanie, czy wracać już do Pielgrzymowic, czy jechać dodatkowe kilometry do Pszczyny. Stosunkiem głosów 23-4, wygrał rynek w Pszczynie. Uczniowie przez moment ustalali jeszcze, którą trasą tam dojechać. Tak, tak – bo fantastycznie jest to, że to uczniowie bardzo często przejmują nawigację na naszych wyjazdach. Wyposażeni w telefony z mapami, doskonale nawigują. Tak dzieje się również w górach.

Po kilkudziesięciu minutach dotarliśmy na rynek do Pszczyny, gdzie potrzebowaliśmy nieco odpocząć i zaspokoić apetyt. Droga powrotna okazała się trudna. Aleksander Doba krążący przez kilkanaście dni w kajaku, w kółko na Atlantyku w czasie flauty, wiele by oddał za taki wiatr, który nam wiał prosto w twarz. Jechało się bardzo trudno. Sprytniejsi ustawiali się w środku peletonu, licząc na choć odrobinę osłony. Ci którzy jechali w lekkim odosobnieniu musieli toczyć ciężką walkę z warunkami atmosferycznymi. Ale udało się. W końcu dotarliśmy do celu, czyli pod naszą szkołę. Przejechaliśmy niespełna 70 kilometrów. To było ciężkie wyzwanie dla dzieci, które pokonały trasę na różnych rowerach. Dziewczyny jechały na zwykłych maszynach bez amortyzatorów i dużej ilości przerzutek a mimo to – w ogóle się nie skarżyły.

Dla nas, opiekunów – to fantastyczna przygoda, prowadzić kolejny raz taką grupę. Zapraszamy na kolejne nasze wyjazdy!

wycieczka rowerowa pszczyna 2022002 wycieczka rowerowa pszczyna 2022003 wycieczka rowerowa pszczyna 2022004

 

   
© Szkoła Podstawowa im. K. Miarki w Pielgrzymowicach